Przejdź do głównej zawartości

Pogo i machina czasu




Chyba nie ma dziecka, nastolatka czy osoby starszej, która by nie widziała chociaż jednego filmu Disneya czy Pixara. Produkcje te mają w sobie magię, którą z wiekiem coraz trudniej poczuć. Bohater mojego artykułu zrobił coś więcej. Nie tylko wynalazł machinę czasu, to jest swoją muzykę – tchnął także nowe życie w tak dobrze nam znane bajki oraz sprawił, że znowu można poczuć tzw. magię Disneya.
Australijczyk Nick Bertke pod pseudonimem Pogo tworzy muzykę elektroniczną. Nie jest ona byle jaka – pokazał on, że do jej tworzenia nie potrzeba drogich sprzętów i instrumentów, a jedynie... dźwięków, krótkich zdań, melodii wziętych z bajek, filmów, seriali, a nawet reklam.
Jak to się zaczęło?
Swoją przygodę z łączeniem dźwięków zaczął, gdy miał 12 lat, a jego pierwszym narzędziem była gra na Playstation „Music 2000”. Jego ówczesną inspiracją był kanadyjski muzyk Akufen i to on natchnął go do tworzenia swojego własnego stylu w splataniu różnych minidźwięków.
Dzisiaj jego utwory odsłuchano już ponad 200 milionów razy. Światło dzienne ujrzało również jego 7 albumów oraz 8 minialbumów. Produkował już muzykę dla takich firm jak Walt Disney Pictures, Showtime Networks, The Pokemon Company czy Nickelodeon.
Plądrofonia
Inaczej piractwo dźwiękowe lub forma kolażu dźwiękowego. Termin ten został stworzony przez Johna Oswala. Taką właśnie metodę Pogo wykorzystuje w swoich nagraniach. Pozwala mu to na szatkowanie ścieżek dźwiękowych z bajek, filmów i reklam, a następnie składanie ich w zupełnie nową całość. Wytwórnie filmowe nie mają nic przeciwko temu, a wręcz współpracują z artystą. 
Przyjemność nie tylko dla uszu
Sztuka, którą tworzy, to nowy poziom kreatywności. Nie zajmuje się bowiem tylko produkcją i remiksem. Również niektóre teledyski są jego autorstwa. Nie można odmówić mu pomysłowości, jak i cierpliwości. Oprócz dopasowywania dźwięków do siebie, znajduje odpowiedni moment w filmie, aby je wykorzystać. To wszystko tworzy piękną całość, którą cudownie się ogląda i słucha.
Sami przekonajcie się, o czym mowa. Wystarczy wpisać wykonawcę do przeglądarki, kliknąć w link, zamknąć oczy i przenieść się do czasów dzieciństwa.
Źródła:
www.pogomix.net


Marcelina Michaj
marcelina.michaj@gmail.com

Popularne posty z tego bloga

Czy anime to tylko hentai?

„Azjo-zjeby”, „mango-zjeby” – tak laik często określa miłośników japońskiej popkultury, głównie komiksów. Mimo to zdobyły one ogromną rzeszę fanów w całej Europie, a więc również w Polsce. Osoby, które nigdy nie miały do czynienia z anime ani mangą, mogą je kojarzyć z pornografią. Jak jest naprawdę? Manga współcześnie oznacza japoński komiks, a anime jego adaptację w formie kilkunastu odcinków, filmu lub OVA, czyli miniserialu. Mangę drukuje się zazwyczaj na czarno-białym papierze i czyta się, ku zdziwieniu nowicjuszy, od prawej do lewej strony. Publikowana jest regularnie w magazynach, a jeśli autor zyska uznanie i komiks będzie pojawiał się przez dłuższy czas, zostanie wydany w formie tomików zwanych tankōbon (jap. „niezależnie pojawiająca się książka”). Zarówno mangę, jak i anime cechuje charakterystyczna kreska, postacie niekiedy rysowane są bardzo prosto i schematycznie, mają często ogromne oczy i długie włosy. Jednak trzeba przyznać, że nie można im odmówić urody. ...

„A kto nie wypije, tego we dwa kije”, czyli o kulturze picia alkoholu w Polsce

Okazji do picia alkoholu zawsze było, jest i będzie dużo. To nieodzowny element kultury służący dopełnieniu obrzędów religijnych, spajaniu więzi społecznych, rozładowaniu napięć, ale też zapomnieniu o trudnej rzeczywistości. Na przestrzeni wieków rola tego środka odurzającego zmieniała się w zależności od kontekstów, realiów i celów jego zastosowania. A jak ta sytuacja wyglądała w Polsce? Pierwszy opisany zwyczaj picia alkoholu na ziemiach, które dziś nazywamy Polską, ma miejsce jeszcze przed wprowadzeniem chrześcijaństwa przez Mieszka I. Anonim zwany Gallem przytacza historię Piasta, który podejmuje nieznanych sobie przybyszów beczułką „dobrze sfermentowanego piwa”. Był to trunek trzymany na postrzyżyny syna gospodarza, a mimo to pan domu postanowił ugościć nim podróżnych. Podczas poczęstunku dokonał się cud – tajemniczy mężczyźni rozmnożyli piwo, gdy go brakło, podobnie jak Jezus na uczcie w Kanie Galilejskiej cudownie dostarczył nowych zasobów wina, z tą różnicą, że przemi...

Jakże łatwo wpaść w hedonistyczny młyn

Dzisiejszy świat pędzi z dnia na dzień coraz bardziej, a my nie potrafimy zatrzymać tego procesu. Gonimy za realizacją coraz wyżej stawianych poprzeczek, chcąc spełnić swoje wymagania lub te, które zostały narzucone nam przez najbliższe otoczenie. Pniemy się po drabinie osiągnięć, która przecież nie ma końca. Czasem warto zadać sobie pytanie, ile to wszystko jest tak naprawdę warte? Praca zajmuje nam mnóstwo czasu. W końcu jest źródłem dochodu, ale także drogą do realizacji marzeń czy pogłębiania relacji międzyludzkich. Czy istnieje złoty środek, który pozwoli nam się w niej realizować, a jednocześnie nie zaniedbywać innych ważnych aspektów naszego życia? Znaczenie wykształcenia i pracy w życiu młodych dorosłych Zainteresowana tematem znaczenia pracy w życiu młodych mieszkańców naszego kraju przeprowadziłam ankietę dla ludzi w przedziale wiekowym 18–35 lat. Wzięło w niej udział 80 osób, z czego najchętniej wypełniali ją 20– oraz 21–latkowie (42,5%). Jeśli chodzi o wy...