Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2018

Niepoczytalna

Kolejny film Stevena Soderbergha odbiega nieco od standardu, który reżyser oferuje nam przy serii Ocean’s. Niepoczytalna nie jest kinowym wabikiem ujmującym efektami specjalnymi, nie wymagała też dużego budżetu, a całość nakręcono za pomocą iPhone’a. Niezbyt skomplikowany dramat, który ociera się o klasę B. Produkcja zdecydowanie nie jest arcydziełem, ale ma coś w sobie, co pozwala ocenić ją całkiem wysoko pod kątem dreszczowca. Nie zalicza się też do najprzyjemniejszych ˗˗ widz odczuwa niewygodne napięcie, a atmosfera w filmie stale balansuje na granicy zdrowia i szaleństwa. Sawyer Valentini wydaje się twardą i pewną siebie kobietą, która właśnie podjęła dojrzałą decyzję, wyjeżdzając z rodzinnego miesteczka i podejmując pracę analityczki. Jej historia ma jednak drugie dno. Sawyer rozpoczęła zupełnie nowe życie z powodu stalkera. Zmienia środowisko, nawyki, znajomych. Nie radząc sobie z traumą, udaje się po pomoc do psychologa. Zadowolona z wizyty, podpisuje podsunięty j

Teatr jest dla elity!

Ile razy słyszałam: „Nie pójdę do teatru, bo za drogo”, „Przecież ja za tę ceną miałabym 3 książki!”. Trudno się z tym nie zgodzić. Spektakle teatralne to czasami naprawdę drogi interes, który niestety nie znajduje odzwierciedlenia w ich jakości. Ale teraz wśród tych wszystkich marudzących ludzi wchodzę ja, cała na biało… Dobra, nie ma sensu powtarzać tego żartu, który zna cała Polska. Po prostu nienawidzę, jak ludzie siedzą i marudzą, a wystarczy trochę pokombinować i naprawdę można iść do teatru za grosze. Początek nowego sezonu artystycznego już za nami, a ja mam dla Was kilka rad, jak bywać na najlepszych spektaklach, a przy okazji nie zbankrutować. -51%, czyli na ulgowo Legitymacja studencka to nie tylko tańsza komunikacja miejska oraz obiad czy piwo w barze – to także tańszy dostęp do kultury, w tym do teatrów. Sposób, który jest bardzo prosty i naprawdę nie wymaga wielkiego wysiłku. Można zapłacić nawet o 15 zł mniej! To naprawdę ogromny plus. Minus jest taki, że

Pol’and’Rock (Woodstock) – jak go (nie) widzą, tak go piszą.

W tym roku odbył się 24. Pol’and’Rock Festival w Kostrzynie nad Odrą – czyli dawny Przystanek Woodstock. Wzięło w nim udział ponad pół miliona osób. Opinie na jego temat są podzielone – dla jednych to piękny festiwal łączący muzykę, wolność i miłość, a dla drugich to zbiorowisko dziwnych ludzi i miejsce wszechogarniającego ich brudu. Postaram się przybliżyć atmosferę imprezy oraz odpowiedzieć na pytanie: czy faktycznie jest tak, jak o nim piszą? Przymierzając się do wyjazdu na festiwal, brałam pod uwagę, że sporo rzeczy może mnie zszokować, zdziwić, ba, nawet obawiałam się, że to ja będę tam rzucać się w oczy swoim „zwykłym” wyglądem. Nie wiem dlaczego, ale na zdjęciach i filmach oglądanych w internecie częściej widziałam osoby w różnokolorowych włosach, wytatuowanych, w specyficznych przebraniach, taplających się w błocie – można powiedzieć, że wizerunkowo „bardziej szalonych” niż ja. Teraz śmieję się sama z siebie, skąd to mylne przekonanie. To miejsce dla brudasów! Opi

Dziedzictwo. Hereditary.

Każda rodzina ma swoje mniejsze lub większe tajemnice, jednak niektóre potrafią być wyjątkowo mrożące krew w żyłach i powinny zostać nieodkryte. Jednym z filmów przedstawiającym nam takie obrazy jest właśnie Dziedzictwo . Hereditary. Idąc na wieczorny seans zastanawiałam się, co mnie czeka, głównie z powodu coraz słabszych produkcji kina grozy, powielających się schematów. Po zdecydowanie wyróżniającym się zwiastunie i intrygującym plakacie spodziewałam się naprawdę wiele od tej produkcji. Nie ukrywam, że liczyłam na coś świeżego, innego. Pomimo długo rozkręcającego się początku i dosyć rozbudowanego wprowadzenia w fabułę, który według mnie był tu w zupełności usprawiedliwiony, Dziedzictwo jest warte obejrzenia. Dzięki takiemu, a nie innemu wprowadzeniu poznajemy bohaterów, ich problemy, historie z przeszłości – głównie Annie, matki. Nie są to obrazy typowe, jak w dramatach rodzinnych w stylu „Jestem lekarzem. Mam trzy kredyty. Moje dzieciństwo nie było lekkie, co odbija s

Wypaczone szczęście

Kocha, nie kocha, kocha, nie kocha… Kocha! Tyle kwiatów brutalnie rozszarpanych na strzępy. Ogołoconych i zhańbionych w roślinnym świecie. A to wszystko po to, żeby dowiedzieć się, że Bogdan z 5a jednak cię kocha. Ach, co to były za beztroskie czasy! Głupie płatki dawały tę głupią nadzieję na wymarzony ślub i wielki dom z pięknym ogrodem. Na myślenie o dzieciach było zbyt wcześnie, ale na snucie wspólnych planów z Bogdanem już nie. Dorastanie. Piękny i zazwyczaj niewinny czas. Prawda, że wystarczyło jedno spojrzenie lub cwaniacka zaczepka z jego strony, żeby później myśli nocami uciekały w kierunku dorosłości? Pewnie, że tak. Zwłaszcza gdy on był starszy i zwrócił uwagę na Szarą Myszkę. Ile było tych pytań: kocha czy nie kocha? Najlepiej by było zapytać, no, ale trochę wstyd, więc dlaczego nie poradzić się roślin… Teraz się uśmiechasz pod nosem, wiem, ja też się śmieję na samo wspomnienie, lecz wtedy ta wyliczanka dawała tyle nadziei! Jako dzieciaki mieliśmy nieźle sprane móz