Przejdź do głównej zawartości

Kevin sam w domu… z asystentem Google




Jest wieczór, właśnie zasiadasz na wygodnej kanapie, trzymając kubek gorącej herbaty, a w drugiej ręce dzierżysz pilot od telewizora. Już od tygodnia spiker zapowiada film, który bardzo chciałeś zobaczyć. Seans zaczyna się, ale po 15 minutach pojawia się ona –  20-minutowa reklama, co jest niesamowicie irytujące. Na szczęście są firmy, które produkcją reklamy zajmują się w sposób profesjonalny. Przykładem jest świąteczny spot Asystenta Google, w którym wystąpiła ikona świąt – Kevin McCallister.

Reklamy irytują odbiorcę poprzez częstotliwość i długość ich nadawania, chociaż ustawa o radiofonii i telewizji wyraźnie mówi o tym, że powinny zajmować one maksymalnie 12 minut w ciągu godziny zegarowej. Niestety w ten czas nie są wliczone ogłoszenia dotyczące promocji programu, który oferuje dana stacja telewizyjna. Tak więc z 12 minut robi się ich około 20.

Dwie strony medalu
Spójrzmy jednak na to z innej strony. Reklamy emitowane są nie po to, aby uprzykrzyć życie telewidza, ale po to, by odbiorca mógł mieć w ogóle możliwość oglądania chociażby takich wieczornych seansów, o których mowa była wcześniej. Używając terminologii biologicznej, którą każdy z nas zna ze szkoły średniej, relacje stacji telewizyjnej i firmy reklamującej się poprzez tę stację określiłabym mianem symbiozy. Każda ze stron ponosi jakieś korzyści wynikające z tego układu. Stacja telewizyjna zyskuje finanse na swój rozwój, a firma promująca się przez kanał – rozgłos.
Jednakże twórcy reklam mają nie lada wyzwanie. Wiadomo co robi widz, gdy znowu na srebrnym ekranie pojawi się napis ją obwieszczający – przełącza kanał na inny, niejednokrotnie zapominając, co oglądał na poprzedniej stacji. Reklamy więc muszą przyciągać uwagę odbiorcy i robią to, stosując różne środki – wpływając na uczucia i emocje, rozbawiając czy wzbudzając zaufanie poprzez wystąpienie kogoś, kogo uważa się za autorytet.
W okresie Świąt Bożego Narodzenia pojawiła się w sieci interesująca reklama, która wywołała spory zachwyt wśród internautów. Marka Google stworzyła spot reklamowy, mający za zadanie promocję Asystenta Google, który pomaga w obsłudze inteligentnych urządzeń domowych.

Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się jaki będzie Kevin, gdy dorośnie…
Akcja reklamy dzieje się w domu, który zna każdy z nas, ponieważ jesteśmy w nim gośćmi co roku w czasie Bożego Narodzenia. To dom rodziny McCallisterów. Nagle drzwi sypialni otwierają się, a zza nich wychodzi Kevin, starszy o niecałe 30 lat. Siada przy kuchennym blacie, zastanawiając się, gdzie podziali się wszyscy domownicy, aż tu nagle Asystent Google przypomina mu, że w dniu dzisiejszym ma dom tylko i wyłącznie do swojej dyspozycji. Później obserwujemy przeróżne sceny, które są łudząco podobne do tych z kultowego filmu Kevin sam w domu. Rozpoczynając od epizodu w łazience, gdy mały Kevin nucąc świąteczną piosenkę, goli sobie brodę, po czym nakłada na twarz wodę kolońską. Tym razem główny bohater zapomniał ją kupić, więc prosi swojego Asystenta o to, by dopisał do listy zakupów właśnie ten produkt. Następnie przypominamy sobie film, oglądając skakanie po łóżku, scenę odbioru zamówionej pizzy, jedzenie makaronu z serem czy przegonienie złodziei za pomocą manekinów. Różnica jest taka, że Kevin jako dziecko musiał wykazać się kreatywnością, dokonując tych wszystkich rzeczy sam. Tym razem, 28 lat później, za Kevina robi to wszystko Asystent Google, a bohater ma za zadanie jedynie wydawać rozkazy urządzeniu przypominającemu mały głośnik.
Można powiedzieć, że ten film został hitem sieci w okresie świątecznym. Reklama doczekała się ponad 38 milionów wyświetleń i wielu pozytywnych komentarzy. Dodatkowo można stwierdzić, że jej emisja wzbudziła taką sensację, że większość polskich portali internetowych natychmiast napisało o tym fakcie.

(Nie)planowany sukces
Pojawia się pytanie, dlaczego ta reklama wzbudziła aż takie zainteresowanie wśród odbiorców? Dlaczego, mimo że większość z nas nie lubi reklam, akurat ta odniosła taki sukces?
W tym przypadku można pominąć szczegółową analizę reklamy. Cóż z tego, że dowiemy się, że jest to reklama informacyjna, mająca na celu pokazać społeczeństwu, że taki przedmiot jak Asystent Google w ogóle istnieje? Nieistotny wydaje się również fakt zasięgu reklamy czy przeznaczenie dla odpowiedniej grupy społecznej. Patrząc na niemalże 40-letniego Kevina, w sercu mamy tego 10-letniego, który rok w rok rozczula nas swoją rezolutnością, broniąc domu, w którym mieszka.
Zastanawiające jest jednak to, czy ta reklama przyczyniła się do wzrostu sprzedaży Asystenta Google. Na odpowiedź musimytrochę poczekać. Na polskim rynku artykuł ten pojawił się dopiero niedawno, a reklama w zasadzie nie ujrzała światła dziennego w naszym ojczystym języku, chociaż w dobie internetu nie jest to takie istotne.

Czym tak naprawdę jest asystent Kevina?
Promowanej przez dorosłego Kevina nowince technologicznej wróżona jest świetlana przyszłość. Urządzenie to ma za zadanie „łączyć się” za pośrednictwem wi-fi z innymi inteligentnymi urządzeniami, takimi jak smartfon, tablet, żaluzje czy nawet lodówka (już takie są produkowane). Takie przedmioty służą zwiększeniu komfortu użytkownika. Sam Asystent Google przypomina wyglądem mały, pomarańczowy głośnik. Osoba korzystająca z tego produktu może wydawać różne komendy (dotyczące inteligentnych urządzeń) oraz zadawać przeróżne pytania, na które odpowiedź Asystent szuka w internecie. Jest to więc niewątpliwie rzecz najnowszej technologii, tak jak kilkadziesiąt lat temu telewizory czy komputery. Zapewne tak jak w ich przypadku minie trochę czasu, aż pojawi się ona w każdym polskim domu.

Gdy nadejdzie czas, będziemy pamiętać
Mimo że promowany przez Kevina przedmiot nie wejdzie do ogólnego użytku w najbliższym czasie, gdyż polska wersja językowa jest jeszcze w fazie testów, to z całą pewnością można stwierdzić, że reklama zawładnęła internetem i sercami jego użytkowników. W doskonały sposób pokazała polskim internautom, że coś takiego jak Google Asystent w ogóle istnieje i być może wzbudzi ich zainteresowanie, a w konsekwencji doprowadzi kiedyś do jego zakupu. Spot wpłynął na emocje widzów, rozśmieszając ich i wzbudzając miłe wspomnienia z świątecznym hitem telewizyjnym, a przecież jest to film, wobec którego nikt nie pozostaje obojętny.

Katarzyna Zofińska
k.zofnska@gmail.com


Źródła:
Ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (Dz.U. 1993 Nr 7 poz. 34);
R. Polak, I. Lenowicz-Bukała, S. Gawroński: Narzędzia współczesnej reklamy. Stosowanie i zapotrzebowanie;
K. Starzyńska: Analiza reklamy w oparciu o jej rodzaj. Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach 2016, nr 108;
T. Kurzak: Asystent Google po polsku – najciekawsze i najprzydatniejsze funkcje (www.komputerswiat.pl/artykuly/redakcyjne/asystent-google-po-polsku-najciekawsze-i-najprzydatniejsze-funkcje/7lcdct2);
Film: The Making of Home Alone Again with the Google Assistant (www.youtube.com/watch?v=oeiJDTWxlM0);
Film: Home Alone Again with the Google Assistant (www.youtube.com/watch?time_continue=32&v=xKYABI-dGEA).

Zdjęcie:
zrzut ekranu z serwisu YouTube: Home Alone Again with the Google Assistant