Przejdź do głównej zawartości

Federico Valverde – znienawidzony bohater?


Real Madryt gra z Atletico, w meczu nie padła jeszcze bramka, zbliża się końcówka dogrywki. Rywale nacierają na siebie i szukają sytuacji bramkowych. Przed jedną z nich staje Morata, jest sam na sam z bramkarzem. Niesamowitym przyspieszeniem popisuje się Valverde, dogania przeciwnika i wjeżdża mu w nogi. Jak skończy się to spotkanie?

Wyobraź sobie, że oglądasz mecz. Nie jest to zwykły mecz. Jest to jedno z bardziej wyjątkowych spotkań. Nie mówię tu o finale Pucharu Europy, Pucharu Świata czy Ligi Mistrzów. Mam na myśli derby między odwiecznymi rywalami. Derby jednego miasta – Madrytu. Mecze między Realem a Atletico od zawsze wzbudzały wielkie emocje. Nie tylko ze względu na to, że obie drużyny należą do światowego szczebla, lecz dlatego, że oba kluby reprezentują odmienne warstwy społeczne. Królewscy są oczywiście przedstawicielami wyższych klas, natomiast El Atleti reprezentują ubogich. Tym razem oba zespoły spotkały się w finale Superpucharu Hiszpanii. Było to niezwykłe wydarzenie ze względu na kilka okoliczności. Pierwszą z nich jest pokonanie przez Atletico Barcelony w półfinale 3:2. Do tej pory Diego Simeone, szkoleniowiec klubu z Madrytu, nie potrafił wygrać z Dumą Katalonii. Drugą jest niesamowity przebieg spotkania. Mecz nie zakończył się w regulaminowym czasie i doszło do dogrywki, w której emocje sięgnęły zenitu, a nazwisko Valverde było na ustach całego piłkarskiego świata.

Po 90 minutach rozbrzmiewa gwizdek sędziego. Na tablicy wynik 0:0, spotkanie toczy się dalej. Zawodnicy schodzą z murawy. Galacticos minimalnie przeważają. W szatni ostatnie rozmowy i instrukcje przed dogrywką. To wielki dzień, oba kluby wiedzą, że jeden z nich przejdzie dziś do historii. Zawodnicy wychodzą na boisko. W powietrzu czuć napięcie, kibice nie oszczędzają gardeł. Dochodzi 115. minuta spotkania, kontratak Atletico. Defensywa Realu popełnia ogromny błąd. Napastnik El Atleti, Alvaro Morata, jest sam na sam z bramkarzem. Biegnie po zwycięstwo, piłka przy jego nodze, dobrze wie, że jeśli strzeli, jego drużyna zdobędzie mistrzostwo. W ostatniej chwili dogania go Federico Valverde i bez zastanowienia wjeżdża w nogi przeciwnika. Gwizdek sędziego, wielkie zamieszanie i gwar na stadionie. Zawodnicy Atletico rzucają się na pomocnika Realu. Arbiter podbiega, żeby załagodzić sytuację, nie ma wyjścia, musi pokazać czerwoną kartkę. Valverde bez dyskusji schodzi z boiska. Jedna połowa stadionu wygwizduje go, druga skanduje jego imię. Trener drużyny przeciwnej, Diego Simeone, ze spokojem klepie młodego zawodnika po ramieniu. Dogrywka nie wyłoniła zwycięzcy, dochodzi do serii rzutów karnych, w których Real wygrywa i cieszy się ze zdobytego pucharu. Bohaterem spotkania i jednocześnie najlepszym zawodnikiem meczu zostaje nie kto inny, jak Urugwajczyk Federico Valverde. Ty przed telewizorem już wiesz, że te niesamowite derby przejdą do historii.

Valverde podjął się faulu taktycznego. Wiedział, że do końca meczu zostało mało czasu i musi się poświęcić. „Przeprosiłem Moratę, wiem, że źle zrobiłem, ale nie miałem innej opcji. Próbowałem szukać czegoś innego, ale nie dałem rady, bo on jest bardzo szybki. Moi koledzy pogratulowali mi, gdy opuszczałem boisko”, mówił Federico na konferencji prasowej po finale. Do tej pory w piłce nożnej wielu zawodników decydowało się na faul taktyczny, aby uratować swoją drużynę, lecz tym razem stało się to w finale między odwiecznymi rywalami. Oczywiście faul Federico spotkał się z różnymi opiniami, wiele osób może go nienawidzić, ale trzeba przyznać, że swoją odwagą i poświęceniem wygrał finał. Tylko zawodnicy wysokiej klasy i z dużym doświadczeniem mogą tak szybko zbadać sytuację, aby w ułamku sekundy podjąć odpowiednią decyzję.
Urugwajczyk swoim wspaniałym występem zapewnił sobie także miejsce w pierwszym składzie. Zinedine Zidane miał wybrać się na zakupy w zimowym okienku transferowym, plotki głosiły, że do Królewskich ma przejść Paul Pogba lub Christian Eriksen. Teraz włodarze klubu nie muszą szukać nowego pomocnika, gdyż Valverde pokazał się z jak najlepszej strony. Niesamowite, jakie skutki pociągnęło za sobą jedno spotkanie.

Federico Valverde swoim poświęceniem uratował drużynę, która ostatecznie zwyciężyła Superpuchar Hiszpanii. Został ogłoszony najlepszym zawodnikiem meczu i dowiódł swojej wartości, gwarantując sobie miejsce w pierwszym składzie Królewskich. Jeden mecz, który na zawsze przejdzie do historii i być może jeden mecz, który przesądził o karierze młodego zawodnika. Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości, że czyn Valverdego świadczy o jego bohaterstwie i poświęceniu, warto przypomnieć słowa Diego Simonego, trenera przegranego w finale Atletico Madryt: „Powiedziałem mu, żeby się nie martwił. I że każdy zachowałby się tak samo w takiej sytuacji. Ja też zrobiłbym to samo. Nie mam wątpliwości, że jego interwencja zapewniła Realowi wygraną, a jemu tytuł MVP”.


Jakub Pietrowicz
kubuspietro@gmail.com

Źródła:
1.Federico Valverde. (pl.wikipedia.org/wiki/Federico_Valverde);
2.Real Madryt: Krótkie zawieszenie Fede Valverde za faul na Moracie. (transfery.info/aktualnosci/real-madryt-krotkie-zawieszenie-fede-valverde-za-faul-na-moracie/132553);
3.„Historyczny” faul Valverde. Został MVP! Simeone: Wygrał Realowi ten mecz. (www.sport.pl/pilka/7,65082,25592404,historyczny-faul-valverde-zostal-mvp-simeone-wygral-realowi.html);
4.Atletico Madryt. (pl.wikipedia.org/wiki/Atl%C3%A9tico_Madryt).