Przejdź do głównej zawartości

Posty

Sukces w cieniu tragedii

Biografie słynnych sportowców bywają mniej lub bardziej dramatyczne. Niewielu jest jednak zawodników, którzy doświadczyli tak traumatycznych przeżyć jak Jakub Błaszczykowski. Jego życie naznaczone jest tragedią, która rozegrała się na oczach Kuby, kiedy miał tylko 11 lat. Ta historia szokuje i porusza, ale to ona ukształtowała go jako człowieka i jednego z najważniejszych piłkarzy w reprezentacji Polski. Jakub Błaszczykowski pochodzi z niewielkiej wsi Truskolasy nieopodal Częstochowy. Jego przygoda z piłką nożną zaczęła się bardzo wcześnie. Miał zaledwie 7 lat, kiedy razem z bratem rozpoczęli treningi w częstochowskim Rakowie. W 2002 roku przeszedł do Górnika Zabrze, jednak nie zagrzał tam miejsca na długo i szybko wrócił do Częstochowy. Talent chłopaka dosyć niespodziewanie dostrzeżono w Wiśle Kraków, dzięki czemu Kuba przeszedł z czwartoligowego klubu do drużyny ówczesnego mistrza Polski, gdzie jego kariera nabrała zawrotnego tempa. „Nasz Kuba” W Wiśle Kraków Błaszczy...

Mała wielka Chorwacja

Dziewięć ­­­– tyle dni potrzebowaliśmy, by wraz z grupą przyjaciół zauroczyć się pięknem Chorwacji. Położony nad Adriatykiem niewielki kraj zachwyca bajecznymi krajobrazami łączącymi morze i góry. Niewielkie państwo zamieszkują uśmiechnięci i serdeczni ludzie o wielkich sercach, które na czas naszego pobytu rozpalała zaraźliwa mundialowa euforia. Jeszcze dwadzieścia siedem lat temu Chorwacja, wraz z kilkoma innymi państwami, współtworzyła Jugosławię, której rozpadowi towarzyszyła wojna domowa na tle religijnym i narodowościowym. Bolesna historia tych terenów ciągle widoczna jest w niektórych miejscach kraju. Zwłaszcza w głębi, gdzie na skupionych w niewielkie wioski budynkach wciąż widać znamiona tamtych lat. Gdzieniegdzie stoją uszkodzone i opuszczone domy o podziurawionych miejscami, jakby od kul, ścianach. Dwa oblicza Chorwacji Pomijając relikty smutnej przeszłości, widoki środkowej Chorwacji, przez którą mieliśmy okazję przejeżdżać, przypominały nam rodzinne zakątki...

Koncert, na którym nie byłam

Światła powoli zaczęły gasnąć, a w powietrzu można było wyczuć napięcie. Po chwili ciszy dało się słyszeć pierwsze krzyki fanów. Na scenę wyszło najbardziej wyczekiwane trio tego wieczoru: Matt Bellamy, Dominic Howard i Chris Wolstenholme. Jednak ja nie stoję wśród tłumu na płycie ani nie jestem na trybunach... siedzę w wygodnym fotelu w kinie i czekam na początek koncertu z 2016 roku. Muse – bo tak nazywa się zespół – został założony w 1994 roku przez wspomniane wcześniej trio. Chłopcy znani są ze swoich rockowych brzmień, jednak od kilku albumów eksperymentują, czego efektem jest ich szósta płyta The 2nd Law, w której słyszymy dubstep, new prog oraz electronice. Ale to nie o niej teraz mowa. Siódmy krążek Drones , czyli ich siódmy album, miał swoją premierę w 2015 roku. Wokalista oraz frontman zespołu Matt Bellamy jeszcze przed wydaniem płyty twierdził, że jest to ich najlepszy krążek. Wracają w nim do dźwięków z początków kariery, bez elektronicznych dodatków i sa...

Nie tylko siatkówka!

W wakacje cała Polska przeżywała sportowy zawrót głowy. Na przełomie czerwca i lipca odbywał się mundial. W lipcu obserwowaliśmy zmagania tenisistów podczas Wimbledonu, a także byliśmy świadkami prestiżowego wyścigu kolarskiego Tour de France, a jego polski odpowiednik − Tour de Pologne − odbył się na początku sierpnia. Podejrzewam, że sami również uprawialiśmy więcej sportu − chętniej wybieraliśmy się na przejażdżki rowerowe, wychodziliśmy na spacery uprawiając dyscyplinę nordic walking, a gdy dane było nam spędzić urlop gdzieś nad morzem − sięgaliśmy po piłkę i graliśmy w siatkówkę plażową. I właśnie w tym miejscu chciałam się zatrzymać i porozmyślać co nieco na temat sportów plażowych. Bo o ile siatkówka plażowa jest znaną dyscypliną, to istnieje także inna − niemniej ciekawa − piłka ręczna plażowa. Ciężko sobie to wyobrazić, prawda? Bo jak tu kozłować, gdy pod stopami ma się tyle piasku? Zasady Gra toczy się pomiędzy dwiema drużynami, z których każda składa się z...

Poszukiwanie źródła – czy rzeka wypływa z… rzeczy?

Czasem myślę, że ludzi można podzielić na dwa rodzaje – tych, którzy zastanawiają się nad tym, dlaczego to, co mówią, właśnie tak brzmi (i stąd podchwytliwe pytania niektórych znajomych – a dlaczego mówi się „za pan brat”?, a co to jest „nienacek”?, i inne takie), i tych, którzy… po prostu mówią. Jeśli należycie do pierwszej grupy, pewnie chętniej wyruszycie ze mną w językową podróż. A jeśli do drugiej… hej, nie martwcie się – wszystko przed Wami! Nieustannie odkrywam, że słowniki etymologiczne skrywają w sobie niesamowite połączenia wyrazów, które wytrwale tropię, ale przeważnie kończy się tak, że wydaje mi się, iż mam wszystkie poszlaki, a przestępcy jak nie znałam, tak nie mogę poznać. Teraz też będzie podobnie – mam nadzieję, że Was te „rzeczowe” rozważania zaskoczą w takim samym stopniu, w jakim zaskoczyły mnie. Do rzeczy Zaczęłam od pisania o mówieniu i właściwie w tym temacie zostaniemy, ale bardziej dosłownie – chciałabym przyjrzeć się słowu rzec , które, oczywi...

Akcja segregacja

Żółty, zielony i niebieski. Czasami także czerwony. Taki zestaw worków otrzyma każdy obywatel planety Ziemia, który chce zacząć swoją przygodę z segregacją odpadów. Kilka miesięcy temu w mediach społecznościowych burzę na temat używania plastikowych butelek wywołała Martyna Wojciechowska, która na swojej facebookowej tablicy zamieściła post, mający zachęcać do kupowania wody w butelkach. Podróżniczka napisała także, że „plastik jest lepszy niż szkło”. Jej postępowanie spotkało się z ogromną krytyką ze strony internautów, ale także ekologów, którzy zaczęli wytykać podróżniczce współpracę z firmą wody źródlanej, a także „sprzedanie” swoich wartości, gdyż Wojciechowska znana jest z akcji promujących dbanie o naszą planetę. Choć dziennikarka szybko zaczęła tłumaczyć swój wpis, obserwatorzy nie uwierzyli w jej tłumaczenia. Co ciekawe, Konrad Nowakowski – dyrektor Polskiej Izby Odzysku i Recyklingu Opakowań – przyznaje rację Martynie Wojciechowskiej, że „plastik jest lepszy ni...

Jeszcze tylko jeden odcinek…

Ponad 117,5 miliona widzów i przychody przekraczające 3,29 miliarda dolarów. Osiągnięcia Netflixa w IV kwartale 2017 roku robią wrażenie, a według prognoz wskaźniki biznesowe spółki będą nadal rosnąć. Na polskim rynku platforma pojawiła się stosunkowo niedawno, bo we wrześniu 2016 roku, ale w błyskawicznym tempie zdobyła ogromną popularność. Na globalny sukces serwisu wpływa wiele czynników, ale kolejnych klientów przyciąga przede wszystkim łatwość dostępu i dosyć niska cena, biorąc pod uwagę jak duże możliwości ma do zaoferowania. Netflix oferuje każdemu nowemu użytkownikowi darmowy miesiąc. Po upływie tego czasu możemy zrezygnować z abonamentu, ale nawet jeśli to zrobimy, to zazwyczaj po jakimś czasie wracamy. W końcu za kwotę niewiele wyższą od 50 złotych gwarantujemy sobie nieograniczony dostęp do szerokiej oferty filmów i seriali. Nie musimy płacić za pojedyncze tytuły, a z serwisu z łatwością możemy korzystać w dowolnym miejscu i o dowolnym czasie.   Bi...